Rok temu zdecydowałam się w ekspresowym tempie założyć swoją firmę. Formalności związane z wirtualnym biurem, rejestracją firmy i wyjaśnieniami w sprawie VAT rozwiązałam w 24h! Wszystko po to, aby zrealizować zlecenie za 640 zł brutto. Było to jedyne zlecenie, jakie wtedy miałam. Ktoś by pomyślał – no wariatka. Ja jednak czułam, że brak rejestracji mojej firmy blokuje mnie przed realizowaniem mojego potencjału. I tak rzeczywiście było.
Od wielu lat miałam w głowie założenie własnej firmy, jednak głosy pod tytułem: to nie dla Ciebie, co Ty się tam znasz, co będziesz sprzedawać (przecież nie umiesz!) bardzo mocno tłumiły moje marzenia. Pomimo wielu sukcesów, jakie odnosiłam będąc zatrudnioną u kogoś, cały czas wątpiłam w swoje możliwości. Dziś wiem, że była to kwestia niskiego poczucia własnej wartości (temat na zupełnie inny artykuł) i praca, jaką wykonałam przez ostatnie lata dziś procentuje tym, że z coraz większą pewnością i zaufaniem do SIEBIE prowadzę swoje małe imperium.
Pomimo wielu sukcesów, jakie odnosiłam będąc zatrudnioną u kogoś, cały czas wątpiłam w swoje możliwości.
Co więc się wydarzyło, że założyłam swoją firmę?
Wiele razy Wszechświat / Los (nazwij to tak, jak najbardziej Ci odpowiada) walił mnie cegłą po głowie. Te sygnały bardzo mocno odczuwałam w moim ciele. Nie wiem czy to znasz: ból brzucha przed spotkaniem, stres kiedy masz odpalić komputer, ciągłe narzekanie i szukanie dziury w całym, poddenerwowanie, że nie jest tak, jak sobie to wymyśliłaś, jakieś bezsensowne (z Twojego punktu widzenia) zmiany, jakie wprowadza Twój przełożony i poczucie, że musisz wszystko robić od początku i tak dalej. Dziś wiem, że to jak odbierałam ówczesną firmową rzeczywistość wynikało z tego, że ja nie czułam się szczęśliwa sama ze sobą, ponieważ czułam, że mam ogromny potencjał, a z drugiej strony bałam się, że nie dam sobie rady odchodząc. Miałam w sobie wewnętrzny konflikt i musiał on mieć gdzieś swoje ujście. I stałam się w jakimś sensie osobą, jaką nigdy nie chciałam być dla samej siebie.
Przebudzeniem do realizowania mojej misji była podróż do Afryki (wrzesień 2019), a właściwie akcja „Podaruj dzieciom wodę na święta”, którą realizowałam w listopadzie 2019 dla społeczności w Ugandzie, którą do dziś wspieram. Te 30 dni, kiedy uczestniczyłam w tym projekcie totalnie mnie uskrzydliły, dodały energii. Ja poczułam się bardzo spełniona i pełna wiary w to, że mam w sobie moc do twórczej kreacji. Projekt z sukcesem zakończyłam 14 grudnia, a 16 grudnia złożyłam wypowiedzenie w pracy. Pamiętam, jak 15 grudnia w nocy parkowałam auto i leciała piosenka w radiu Franka Sinatry „My way”. To był dla mnie kolejny znak – Tak, zrób to po swojemu. Żyj życiem po swojemu. Bardzo mocno w działaniu wspierał mnie również mój Vision Board (mapa marzeń, jaką zrobiłam w listopadzie 2019 – równolegle z tym, jak rozpoczęłam projekt dla Ugandy).

Od lewej: Mój Vision Borad (listopad 2019), zdjęcie z akcji "Podaruj dzieciom wodę na święta" (listopad 2019), zdjęcie z Tomkiem Michniewiczem - Autorem książki "Chrobot". Po lekturze tej książki odnalazłam jej bohaterkę - Marggie i podjęłam decyzję o wylocie do Ugandy. W ?NŚ opowiadam o akcji z "Podaruj dzieciom wodę na święta" i budową studni (styczeń 2020).
Zaufałam intuicji, poszłam za głosem mojego serca
Głos mojej intuicji był wtedy bardzo głośny. Czułam jeszcze lekki strach zanim wysłałam wypowiedzenie, jednak później poczułam ogromną ulgę i radość. Dziś dziękuję sobie za tę odwagę, bo mając misję w sercu wybrałam pewną drogę, której nie znałam. Nigdy wcześniej nie prowadziłam swojej firmy. Kompletnie nie wiedziałam, co może mnie spotkać. Wtedy nawet o tym nie myślałam. Po prostu słuchałam swojego serca.
Mając ten power i entuzjazm w sercu zaczęłam działać z moją ofertą. Moja misja była bardzo mocno związana z moimi osobistymi doświadczeniami – pomoc innym w realizowaniu własnego potencjału. Doskonale wiem, jak to jest być w miejscu, kiedy serce mówi „Chcę to”, a Twój umysł zabija wszelkie pomysły swoim: „Chyba Cię p******o, nie nadajesz się do tego”.
Pierwsze miesiące na freelansie to były miesiące, gdzie się szkoliłam (im bardziej w las, tym więcej drzew i ciągle uważałam, że powinnam się czegoś nauczyć). I jak już powiedziałam dość, zacznij po prostu działać pojawił się LOCKDOWN i totalnie cała moja oferta legła w gruzach. Wszystko o czym myślałam, wszystko co chciałam robić (mój pierwszy pomysł dotyczył współpracy z uniwersytetami – kierunki humanistyczne) nagle stanęło pod wielkim znakiem zapytania. Nie chciałam jednak być bierna, zaczęłam transformować swoją ofertę i grupę docelową, ponieważ moja misja cały czas była taka sama – pomoc innym w realizowaniu własnego potencjału.
I tak dochodzimy do tego 13 maja 2020. Jest to piękna data – początek mojej oficjalnej drogi jako przedsiębiorczyni. Wybrałam tę datę celowo – 13 maja 1978 mój Tato zdawał egzamin na prawo jazdy. Był to dla niego wyjątkowy dzień i historia tego egzaminu jest kultową w naszej rodzinie. Pojawia się na każdym większym rodzinnym spotkaniu i jest tak piękna, bo kryje w sobie wartości takie jak odwaga, szacunek, pokora, pewność siebie, które są ogromną inspiracją dla kogoś, kto właśnie zaczyna prowadzić swoją firmę.
Wtedy, tego 13 maja prowadziłam szkolenie dla NGO na temat budowania własnej strategii marketingowej. Nie było to typowe szkolenie, tylko warsztat który pokazał uczestnikom, jak należy w ogóle patrzeć na budowanie strategii. Dla mnie to też był taki sygnał – kurde, dobrze się czuję jako trenerka, jako konsultantka i to moje 6-cio letnie doświadczenie jako Account Manager procentuje na milion %! Dlaczego? Bo nie jest sztuką wymyślić pewne aktywności. Sztuką jest zrobić to spójnie zgodnie z misją firmy oraz to wdrożyć i harmonijnie tym zarządzać. To jest pięta Achillesowa większości firm. Tak jak pisałam we wstępie – to zlecenie było moim pierwszym i JEDYNYM, kiedy rejestrowałam firmę. Miałam jednak swoją misję i kolejne zlecenie i kontrakty z firmami pojawiły się jeszcze w tamtym miesiącu.
Cashflow i zwątpienia, które dla mnie były lekcją
Misja działania jest piękna i ona powoduje, że mam ochotę wstać rano i działać z moimi projektami. Pamiętam jednak, że te pierwsze miesiące miały też swoje trudne momenty. Kiedy nagle przestajesz mieć regularne wpłaty na konto, dochodzą Ci opłaty za ZUS, a rachunki pozostają do zapłaty takie same, a Twoje oczekiwania co do rozmachu Twojej działalności są inne niż zakładałaś to pojawia się pytania: Po c**j mi to było????? Pamiętam, kiedy podczas promocji mojego ebooka w październiku 2020 sprzedaż nie szła tak, jak sobie to wyobraziłam. Byłam przybita, zrezygnowana. Strasznie wtedy płakałam po prysznicem. Miałam mnóstwo wątpliwości czy faktycznie jestem na dobrej drodze, czy powinnam się tym zajmować. Kiedy skończyłam prysznic sprawdziłam telefon i zobaczyłam, że ktoś kupił mojego ebooka i moje warsztaty. Była to moja siostra Ania, którą znacie z bloga bezarchitekta.pl. Znów się popłakałam. Tym razem ze szczęścia i z wdzięczności. Dla mnie to był kolejny sygnał od Wszechświata – jesteś na dobrej drodze. Dzięki tym warsztatom z Anią narodziła się koncepcja Business Boardów – warsztatów, które mają na celu zobrazowanie Twojego biznesu. Głęboko wierzę, że wszystko dzieje się po coś. Te wszystkie „złe, niekorzystne” doświadczenia są po to, aby nam coś pokazać, zwrócić naszą uwagę, uwrażliwić.
Kiedy Twoje konto świeci pustkami, ale masz osoby które w Ciebie wierzą
Kiedy prowadzisz swoją firmę ważne jest to, kto jest obok Ciebie. Wsparcie innych osób jest nieocenione. Miałam taki moment, gdzie na koncie osobistymi moje środki finansowe wynosiły 81 groszy, a na koncie firmowym miałam 52 zł, z czego musiałam opłacić rachunek za telefon (czekałam wtedy na kilka przelewów od Klientów – różne terminy płatności, sami wiecie ;)).
Powiedziałam o tym, na jednym ze spotkań rodzinnych. I wtedy pojawiły się dwa głosy:
Pierwszy głos – No ładnie, zaraz będziesz płakać, że nie masz za co jeść.
Drugi głos (to mój szwagier) – Spokojnie. U nas zawsze się coś dla Ciebie znajdzie.
I to było tak niesamowicie budujące. Jak to piszę mam łzy w oczach. Często widzę grafiki w SM – jak pomóc małym firmom i zgadzam się z tym 100%, jednak wsparcie najbliższych osób jest tym, czego zwłaszcza początkujący przedsiębiorcy potrzebują. Ja wiedziałam, że zawsze mogę liczyć na ciepłe słowo i ciepły posiłek (;)) od mojej rodziny i najbliższych przyjaciół. Piękne jest to, że otaczam się osobami, które mi kibicują i dzięki temu, że wyznajemy podobne wartości nasza energia krąży. Życzę tego każdej / każdemu z WAS!
Szukanie, które pozwoliło mi odnaleźć harmonię w działaniu
Patrząc na ten rok z kawałkiem (licząc od lutego 2020) mogę śmiało powiedzieć, że dużo się działo. Miałam miliony pomysłów, różnych koncepcji, które dzięki temu, że je zrealizowałam lub NIE pomogły mi nadać obecny kształt mojej firmy. Niczego nie żałuję, nic nie zrobiłabym inaczej. Wtedy podejmując takie decyzje uważałam, że są one najlepsze z możliwych. To one zaprowadziły mnie do tego miejsca. To one pomogły odkrywać mi mój potencjał w praktyce. Uczyłam się poprzez swoje doświadczenie i to ono jest najlepszym nauczycielem.
Gdybym cofnęła się w czasie i mogła powiedzieć coś Agnieszce tego 13 maja 2020 powiedziałabym: Rób wszystko tak, jak robisz.
Bo dzięki temu, że przeszłam taką drogę:
- Wydałam swojego pierwszego ebooka w październiku, a kolejne 2 produkty w styczniu (21 Wyzwań – produkt sezonowy) i kwietniu (Planer Rozwoju Biznesu). Dzięki odwadze w przygotowaniu i sprzedaży tych materiałów elektronicznych zabrałam mnóstwo doświadczenia, które przełożę na kolejny produkt elektroniczny o tym, co jest ważne i co trzeba wykonać i jak zarządzić takim projektem, kiedy chcemy swój produkt elektroniczny wydać
- Stworzyłam swoje autorskie warsztaty z tworzenia Business Boardu, które realnie pomagają moim Klientom w tym, aby rozwijali swój biznes oraz tematyczne konsultacje (misja i wizja biznesu; audyt i organizacja)
- Prowadzę warsztaty, spotkania, wykłady, gdzie dzielę się tym, jak odkryłam swoją misję dając konkretne narzędzia. Jedno z takich spotkań “Esencja kobiecości” odbędzie się 03-06 czerwca, na które chcę Was serdecznie zaprosić.
- Jestem mentorką w ogólnopolskim programie YBP
- Wiem, jak ważna jest MISJA Twojego działania i na to kładę bardzo duży nacisk na naszych biznesowych spotkaniach
- Z konceptu Wirtualny PM Ninja własnego biznesu naturalnie przeszłam do Biznesu w Twoim CUDownym stylu, gdzie holistycznie podchodzę do prowadzenia firmy i to był strzał w 10! Uwielbiam ten pomysł!
- Nauczyłam się doceniać siebie i swoje pomysły a także w pełni się nimi zachwycać
- Odkryłam, że wystarczy być, aby ktoś mnie kochał i szanował
- Wiem, że tylko wtedy, kiedy działam w zgodzie ze sobą jestem w stanie realizować misję mojej duszy, a moje ciało doskonale mi podpowiada, co jest moje. Wystarczy go słuchać
- Chcę pogłębiać swój rozwój duchowy, bo wiem, że opiekując się tą sferą jestem w stanie codziennie odkrywać swoją prawdę i napełniać swoje życie miłością i wdzięcznością nawet wtedy, gdy jest trudno
Dziś z tego miejsca chcę powiedzieć też Tobie – działaj w zgodzie ze sobą, podejmujesz najlepsze decyzje, które prowadzą Cię do miejsca, w którym chcesz być.